25 lis 2017

Śnieżki kolczyki

Po praktycznie dwóch tygodniach podchodzenia do gruntownego sprzątania kuchni jak pies do jeża dzisiaj nastał ten dzień, w którym moje dłonie są wysuszone (bo zapomniałam o rękawiczkach oczywiście), a w nosie kręci od detergentów. Jak nie braknie mi czasu to pod ścierkę pójdzie również łazienka, bo wczorajsze farbowanie włosów nie przeszło bez echa. xD Niestety wieczorem zostaję wyciągnięta z domu, więc całkiem prawdopodobne, że na twórcze działania braknie mi czasu. Kupiłam sobie igłę big eye, bo wszystkie moje są za duże na TOHO 11/0 i kiedyś w końcu dokończę zszywanie bransoletki, przysięgam. :V 

Tym wpisem rozpoczynam sezon zimowo-świąteczny. Pozostał miesiąc do świąt, sklepy już dawno przystrojone, więc nie ma co zwlekać, czas zanurzyć się w tym przytulnym klimacie. :D Na rozpoczęcie mojego sezonu mam kolczyki przypominające mi nieco śnieżki, odrobinę tylko bardziej eleganckie. ;) Zdjęcia robione dawno, na flashu z aparatu, przez co kolory są nieco uszkodzone. Chociaż teraz to już nie wiem jakie są kolory, bo na innym laptopie wszystko jest bardziej żółtawe i chyba pora na kalibrację monitora. :'D




Kończę wpis, bo mam masę pracy jeszcze przede mną, a chciałam tylko wpaść tu żebyście o mnie nie zapomnieli. :') 
Miłego dnia!
Całuję :*

18 lis 2017

Fiolet z wewnętrznym blaskiem

Słońce mi wyszło zza chmur, więc w trybie natychmiastowym zbieram się na spacer, mimo że wiatr jest mroźny jak jasna cholera. Muszę się przewietrzyć, bo ostatnio świeże powietrze widzę jedynie, gdy rano i popołudniu idę na autobus. :V Mam ochotę zacząć biegać, bo gnicie w domu mi nie służy, ale to raczej zły pomysł o tej porze roku. :C 

Nie robiłam drugich zdjęć w lepszych warunkach, bo już mi się po prostu nie chce. Bardzo lubię te koraliki przez ten ukryty blask, są nietypowe. Nie pamiętam nawet gdzie je kupiłam. To moja przedostatnia para, więc trzeba się za robotę zebrać. Prezent wymiankowy pokażę dopiero po 6 grudnia, więc do tego czasu przydało by się jednak zostać na blogu. :')  




Lecę, biegnę do lasu. Jak nie zamarznę to zajrzę na wasze blogi, bo dawno nie byłam. ;) 
Miłego dnia!
Całuję :*

4 lis 2017

Zielone jabłuszka

Ostatnio ciągle coś gubię, tym razem zniknęły mi okrągłe wykrawaczki, które przydałyby mi się jakbym się w końcu wzięła za tworzenie. Szlag gdzieś mi też trafił płytę Gerarda oraz całe mnóstwo pierdół. I nie wiem czy to ja gdzieś źle szukam, czy to już przepadło na zawsze (oby nie). :') Na szczęście chęci do życia nie są już tak przepadnięte jak były do niedawna. Zaczynam jakby odżywać, nawet jeśli widok szarych chmur za oknem i podmuch zimnego wiatru uderzającego w twarz jest raczej demotywujący. :'D

Miałam chwilę, podczas której wyprodukowałam trzy pary minimalistycznych kolczyków. Rozłożyłam pokazanie ich na części, bo nie wiem kiedy coś nowego stworzę. Staram się zużywać koraliki, których mam na serio pełno. Udaje mi się nie kupować więcej ostatnio, bo i nawet półfabrykatów dawno nie kupowałam. Co ma jedną zasadniczą zaletę - więcej monet zostaje na jedzenie. xD Zdjęcia są jakie są, bo pogoda nie jest rozpieszczająca, jeśli idzie o ilość potrzebnego światła. Powoli zbieram kasę na nowy obiektyw z lepszym światłem, bo Heliosem więcej się nie podejmę robienia zdjęć biżuterii. :P 




Przypominam jeszcze o wymianie mikołajkowej, na którą serdecznie zapraszam. :) 
Miłego dnia!
Całuję :*