Plan zakładał o wiele więcej, ale cóż poradzić. Ten rok jest pod górkę jeszcze bardziej niż zeszły. Dramatu nie ma, bo udało mi się sięgnąć po modelinę i to nie raz, a trzy razy. Z czego pierwszego creative session jeszcze nie zmontowałam. Nie mogę się zdecydować czy łańcuszki, czy rzemyki, a może zawieszki dać na bazę z koralikami. Zrobiłam też kilka drobiazgów z zawieszek, którym nadal nie zrobiłam zdjęć. I kilka szydełkowych rzeczy, którym również nie zrobiłam zdjęć. Motyw przewodni tego półrocza to moja niechęć do fotografii przedmiotów.
Z tego co udało mi się sfotografować mamy dzisiaj post. Jest jeden naszyjnik z piwoniami, kolczyki tulipany z masy polimerowej, chustka oraz top na szydełku.
W końcu mam biurko i to narożne, więc mam mnóstwo miejsca na moje rzeczy, które w końcu wyszły z szafy. Taki mój urok, że muszę mieć na wierzchu to chcę zrobić, bo inaczej po prostu nie pamiętam o tym. Może doczekam się w końcu pracowni tylko dla mnie, ale już cieszę się z miejsca tylko dla mnie, bo ostatnie trzy lata nie miałam.
























