30 lis 2015

Podsumowanie wyzwania rysowniczego u Catastrophe Waitress

Internet ledwo dycha, ale to tylko dzisiaj. Ja ledwo dycham, ale to do czerwca. Później może odżyję. Wiecie, teoretycznie nie powinno mnie tu być, ale to ostatni dzień listopada, więc po prostu nie mogłam czekać do środy z tym podsumowaniem wyzwania rysowniczego. Tym razem pojechałam nieco abstrakcją, ale co tam. Tak też można rysować. :D Czekam na grudniowe tematy, bo ostatnio mam jaką taką parę w dłoniach, że i kartki świąteczne, i jakieś szkice, i za modelinę się wzięłam. :D Przy okazji znalazłam sposób na zużycie WTJ, bo przecież leżał samotny na szafie i kurzył się tylko, a przecież papier ma idealny do rysunków. :)






Jak myślę o studniówce to zastanawiam się co mnie napadło. Przecież ja jestem kanapowiec- domowiec. Nie znoszę imprez masowych, w dodatku będę musiała pójść w sukience i jeszcze kogoś do towarzystwa zabrać. :V Ale już wpłaciłam kasę, sukienkę mam, więc szkoda mi tego marnować. xD Najwyżej przypadkiem zniknę gdzieś i wrócę pod koniec zjeść coś. xD
Miłego dnia!
Całuję ;*

28 lis 2015

Jak znowu poszalałam na Dresslinku

Dziwnie się czuję z dzisiejszym dniem, taka druga sobota. Znaczy bardzo mnie to cieszy, że zrobiłam sobie wczoraj dzień wolny, ale cały czas mam wrażenie, że powinnam zaraz na autobus iść i wracać do babci. Na szczęście nie i mam jeszcze całą dobę do tego. Może uda mi się robić wszystko co zaplanowałam, bo już sporą część odwaliłam wczoraj, dzisiaj przerabiam zdjęcia. Nie powiem, już od dwóch godzin się z tym waruję, ale pogoda jest tak beznadziejna, że muszę nadrabiać braki programami graficznymi. Kusi mnie pobranie Photoshopa, ale mam wrażenie, że dłużej zajęło by mi uczenie się wszystkich akcji niż obróbka właściwa. Dlatego odpuszczam to sobie na kiedy indziej.
Mam sporo nowości świąteczno - zimowych, ale większość z nich nie mogę jeszcze pokazać, bo to prezenty. W tym roku poszalałam z udziałami w wymianach i biorę udział w dwóch na raz, plus moje własne candy, które będzie lada moment i jeszcze jedno, na które zostałam poproszona o zrobienie drobnego upominku. Wymyśliłam sobie też, że zrobię wyzwanie fotograficzne, aby nieco przywołać świątecznej magii. Zapowiada się, że dzisiaj nie odejdę od komputera. :V Jak to wypisałam, to tak sobie uświadomiłam, że jakaś taka nadaktywna jestem. xD I dobrze, bo ostatnio gniłam z bezczynności. :D

Paczka od Dresslink przyszła już szmat czasu temu, ale chciałam zrobić porządne zdjęcia, przy słoneczku i bezchmurnym niebie, ale pogoda zarządziła inaczej. :C Nie szkodzi, najwyższa pora pokazać co tym razem dostałam. I skoro na zdjęciach coś widać to znaczy, że jest okej. xD
Cześć i chwała mi za umiejętność przekopywania stron z ubraniami pod kątem moich fandomów. Takim sposobem wyrwałam szalik z Ravenclaw, który jest długi, milusi i cieplusi. Nie noszę go, bo mam niepasującą kurtkę, ale na wiosnę do mojego płaszcza będzie jak znalazł. :D Spódnica i bluzka były za centa, więc je wrzuciłam. Spódnica ma bardzo fajny materiał, ale wiadomo, dopiero na lato będę ją zakładać. ;) Bluzka niby mała, ale jak się ją założy pasuje idealnie. Magia chińskich ubrań. :V Kapelusz się w podróży zgniótł i na dodatek nie chciał być sfotografowany, ale jakoś dało radę. Na mój łeb pasuje średnio, bo robi mi z buzi pyzę. Portfel jest śliczny, ale nie potrafię się rozstać z moim, więc moja siostra szuka wśród koleżanek chętną, bo szkoda, żeby leżał. ;) Nie wiem czemu wzięłam szminkę, która na dodatek świeci się w UV, ale jak jest to niech będzie, chociaż nie chodzę na imprezy i raczej nigdy jej nie użyję. Komuś ją podesłać? xD Pod zdjęciami macie linki, jak odczuwacie potrzebę możecie poklikać. :D











Wracam do mordowania zdjęć i zaraz muszę coś zjeść, bo mózg zużył całą energię ze mnie. Boru szumiący, dlaczego jest tak koszmarnie ciemno. 
Miłego dnia!
Całuję ;*

27 lis 2015

Jak nie masz co robić to posłuchaj muzyki

U mnie na wsi jest nawet biało i nawet się z tego cieszę, bo jestem przyzwyczajona, że pod koniec listopada mam widoki na śnieg. :) Lepiej tworzy mi się zimowo-świąteczną biżuterię, gdy za oknem chociaż trochę biało, światełka świecą, a gwiazdkowy łańcuch dynda nad głową. :D Także nie piszę za dużo, bo i tak jutro będę, a nastrój do tworzenia łatwo zwiewa. ;)

Uraczę was dzisiaj fragmentem mojej playlisty, katowanej przy tworzeniu. Wybrałam piosenki, które najbardziej wświdrowały mi się w mózg w ostatnim czasie, ale mam nadzieję, że wam aż tak nie wpadną w ucho. Uwierzcie, chodzę i miksuję sobie słowa i rytm każdej z nich, a z moim talentem to brzmi jak koci płacz. :')
Przy okazji zwróćcie uwagę na teledysk do "Lydia". Jest to one shot wykonany pod wodą, przez trzy minuty. Czujcie to, ta dziewczyna była związana, wiadomo nie mocno, ale i tak, i nie dość, że wstrzymała oddech to jeszcze się w między czasie uwalniała. :V Nie wiem jak wy, ale ja mam ciary jak na to patrzę.

Ryan Ross(Panic! At The Disco) | Behind the sea

Panic! At The Disco | Death of Bachelor

Highly Suspect | Lydia

Brandon Flowers | Crossfire

Nothing but Thieves | Hanging

Zabieram gorącą czekoladę i wracam do mojej modeliny. :3
Miłego dnia!
Całuję ;*

25 lis 2015

Ostatnia dynia w tym roku

Dobra, wróciłam z boju z matematyką. Dowiedziałam się, że egzamin zawodowy to nie będzie dla mnie wielkie halo i padam na twarz. Niestety muszę powalczyć z niemieckim, zacząć rozprawkę z polskiego, uzupełnić tabelki z zasad żywienia oraz przytulić się do podręcznika od biologii. A co robię? Oglądam gify z Doctorem Who i słodkimi kotkami. :V Po prostu mózg mnie boli, dosłownie. No, może jednak nie, bo to zatoki mają jakieś fochy. Ciężko utrzymać mi wzrok przez to w jednym punkcie, ale czekam jak leki zacząć działać i wracam do nauki. Chociaż niektóre kotki są takie słodkie! <3

Obiecuję, już więcej dyń nie mam w zanadrzu, przynajmniej w tym roku. :D To ostatnia, którą stworzyłam jakiś miesiąc temu, jak nie wcześniej. Była sobie tylko taką zawieszką, nie miała być bransoletką, ale skoro akurat zostało rzemienia to zmontowałam to sobie razem. :3 Nie polecam kitowych obiektywów, jak czekoladę kocham, to badziewie jest ciemne jak źrenica. I przerzucanie przez programy graficznie niewiele daje, bo wychodzą straszne szumy. :C




Okej, zawijam się w kocyk, wypijam herbatę i wracam do książek. 
Miłego wieczoru!
Całuję ;*

20 lis 2015

Dynie w drewnianym wiadrze

Mam wrażenie, że mózg mi się przegrzewa, bo mam czasami takie lagi na synapsach, że to masakra. Na szczęście też mam dowalone do mojego wewnętrznego pieca i jeszcze chwila, a zacznę parę z uszu puszczać. :') Czemu mi się tak nie może chcieć wszystkiego zawsze? Ile ja bym osiągnęła... Po autografy ludzie by mi się ustawiali. :V Ale nie ważne, dzisiaj szkoda aż zagrzewać krzesełka za długo, więc powiem wam, że masa niespodzianek będzie. I mój kalendarz blogowy opracowany do końca grudnia, więc jest bardzo dobrze. Tylko teraz mógłby ktoś za mnie na Dawande wystawiać to wszytko, bo brak mi trzeciej ręki, najlepiej gumowej. xD

Dynieczki stosunkowo świeże, bo ledwo ponad tygodniowe. Zrobiłam je w ostatniej chwili na moją własną wymianę. Kto by się spodziewał, że nie będę miała przygotowanej pracy? Uh, tak wiem, wszyscy. Leniwa buła *zgodnie chórkiem* Ale jest, praca poszła, obdarowana dziękowała, to znaczy, że źle nie jest. Ogólnie to jestem z siebie zadowolona, bo robiłam z obrazka i nie byłam pewna faktury drewna, ale jak widać pykło. :D Zdjęcie na mnie wyszło wampirze, ale tak jest jak się nosi fiolet, gdy się jest trupio bladym. :V Kolorystyka i ogólnie pigmentacja Fimo to mój życiowy goal, nie wiem jak mogłam lepić z czegoś innego. :')
Jeśli zastanawiacie się co was czeka na moim blogu to zapraszam na mojego pinteresta, gdzie dostaniecie spoilerami w twarz! :D Szczególnie w najnowszej sekcji inspiration można się mocno domyślić co będę dziać. Chociaż to tylko jakieś 45% tego co mam w planach do tworzenia. :3 





Nie mam bladego pojęcia co dzisiaj napisać na koniec, więc napiszę, że czekam na komcie, bo to zawsze działa. :V Ogólnie ostatnio pod koniec listopada przychodzi mi myśl o tym, że te kilka lat temu postanowiłam zająć się tworzeniem. I stawiałam takie ułomne pierwsze kroki, a teraz? Nadal stawiam ułomne, ale już nie pierwsze. xD I więcej osób kojarzy mój blog, i tak jakoś bardziej twórcza jestem, i starsza... No, miałam nie grzać krzesła, a tu widzę, że tak się zaczyna. Lecę, a wy miejcie wspaniały dzień! :D
Całuję ;*

18 lis 2015

Miała być krew, a wyszło jak zwykle

Pozytywny tydzień mam pomimo paru jedynek i próbnych egzaminów z zawodowego. Udało mi się jakoś od poniedziałku zmienić nastawienie i mam nadzieję, że dam radę utrzymać humor przynajmniej do niedzielnego wieczoru, żebym na weekend była tak pełna energii jak dzisiaj. :D Mam masę kreatywnych planów na weekend, a nawet wypad do kina się znalazł na liście. Już rozplanowuję sobie wszystko godzinowo, żeby wyrobić się. Chyba nawet post zaplanuję na sobotę, żeby marnować jak najmniej czasu przed kompem. xD Boru, jak zakupy wyzwalają radość. Wystarczyło kupić parę pierdół do scrapbookingu i już świat radośniejszy. No, dwie nowe pomadki, jeansy, koszula i w ogóle wszystko z czego mogłabym zrobić ten haul, o którym wspominałam w sobotę. Nic tak dobrze nie robi jak wydawanie pieniędzy. Teraz czekam na jakieś promocje na TOHO i będę spełniona na amen. :D Ostatnio jest we mnie 100% typowej kobiety. :') 

Zostawmy na moment te radosne zakupowe uniesienia i rzućmy okiem na przypadek. Tak tylko mogę nazwać ten naszyjnik. Tworzyłam jeszcze halloweenowe pierdoły i pomyślałam, że wymieszam liquid z akwarelami i zrobię krew, zamiast użerać się z mieszaniem modeliny. Taa, pomysł był średni, wykonanie powaliło na łopatki. Jak tak nałożyłam tę brejkę na bazę zauważyłam, że szalenie przypomina czekoladę, o wiele bardziej niż krew. Dorzuciłam więc takie "cukrowe" elementy posypkowe i wyszło nic. Praca jest już zdemontowana. Wycięłam oczko z bazy i wrzuciłam do mojego pudła z inną beznadzieją. Dzięki temu nie zmarnowałam sobie kolejnej bazy. Recykling i oszczędność moi mili państwo. :) I nauczka, żeby nie iść na skróty bez porządnego przemyślenia. Zdjęcia też nie powalają, tak do kompletu. Niestety w sobotę było tak urokliwie buro, że musiałam zakuplować się z lampą. Nie polecam jak się człowiek nie zna za dobrze. :V




Hej, reflektowalibyście, moje pysie, na świąteczne rozdanie? Bo nie wiem czy bylibyście zainteresowani dostaniem czegoś świąteczno-uroczego ode mnie i tak się pytam. :)
Lecę zbierać inspiracje na kartki świąteczne i inne takie. 
Miłego dnia!
 Całuję ;*

14 lis 2015

Naszyjnik jesienny liść w złocie

Nie chcę podejmować tematu tego co się wydarzyło we Francji, to nie jest coś co potrafię ogarnąć. Jedyne co mogę robić to modlić się za tych wszystkich ludzi.
Ciężko jest mi się dzisiaj złożyć do działania, bo mam kosmiczną migrenę. Żadne leki mi nie pomagają. Chciałam dzisiaj ruszyć z świąteczną mini serią, ale nie ma mowy, żebym dała radę. Chyba odpuszczę sobie robienie czegokolwiek i po prostu przytulę się do poduszki i pooglądam "Doctor Who". 
Cieszcie się, że nie prowadzę bloga lifestylowego, bo dzisiaj jak nic zrobiłabym haul zakupowy, bo wczoraj z mamą na zakupach byłam. xD Ale przyszła mi paczka z Dresslink i jak tylko wszystko popiorę i uprasuję nie ominie was przegląd tego co dostałam. ;) I ogólnie cieszę się jak dziecko, bo wczoraj w Lidlu dorwałam ostatni blok ze świątecznymi papierami! Szkoda, że nie było tego do tworzenia kartek świątecznych, ale koleżanka ma gilotynę to w sumie problemu nie ma. :D Zobaczymy co mi z tej scrapbookingowej zabawy wyjdzie. :D 
Toho 11/o to zło. Nie ma przebacz, bo przez nie wbiłam sobie szydełko pod paznokieć. :V

Nie ma świąt, jest jesień. Złota jak tylko się da. A moja szyja wygląda jakbym ją mąką posypała. Niestety ona praktycznie naprawdę tak wygląda. :V Listek od A do Z robiony ręcznie, żadnych foremek, odbitek czy czegokolwiek. Robiony w tym samym czasie co ten wilk, więc miałam jeszcze wenę na dziubanie szczegółów. Trochę czekał na montaż z łańcuszkiem. :3 Zdecydowanie go zgarniam dla siebie, bo idealnie pasuje do wszystkich moich swetrów. :D




Hej, raportować jak tam paczki wymiankowe. :D Już ktoś coś dostał? :) 
Idę ratować głowę, bo słońce wyszło i przejść po powietrzu by się przydało. 
Miłego weekendu!
Całuję ;*

11 lis 2015

Klimat bajek Disneya

Spokojnie dopijam sobie czekoladę i wracam do przekładania chokerek, które ostatnio stworzyłam. Trochę tak dreptam w kółko z tym moim kierunkowaniem się w tworzeniu, ale gdy moje myśli to głównie "muszę uporządkować teczkę z matmy", "gdzie podręcznik od biologi" "powinnam zrobić powtórkę czasów z angola" i okazyjnie "ta szminka ma boski odcień, muszę ją kupić" to ciężko zająć się czymś pożytecznym i przyszłościowym. Po wywaleniu z siebie wczorajszych żalów muszę też zacząć szukać innego miejsca na moje twory. Chciałam założyć własną stronę ze sklepem, ale dopóki nie skończę szkoły myślenie o własnej firmie nie jest dobrym pomysłem, a coraz częściej mi to świta. Tylko przeraża mnie załatwianie tego wszystkiego, a piękny ZUS wywołuje we mnie ataki paniki, a jeszcze nie miałam z nim styczności. :') Uh, nie ważne, jak na razie muszę skupić się na teraźniejszości, a straszne spotkania trzeciego stopnia po różnych urzędach dopiero przede mną. xD

Miałam jakiś czas temu przyjemność stworzyć na prezent Disneyowski komplet, który tak do końca kompletem nie jest, ale csii. xD Nie będę wymagała od was zgadywania co za bajki przedstawia, chociaż z pewnością już wiecie. Róża pod kopułą jest inspirowana tą z "Pięknej i Bestii". Miałam niefart, bo akurat pokończyły się na sklepach kopułki w jednej średnicy i ostał się taki balonik, do którego nie udało mi się wstrzelić z podstawką. Na szczęście klej mam mocny i dyskretny, więc poszło. Róża jest z Fimo Effect, bo jak zwykle pomyliłam woreczki zwykłej z tą. xD Ale wydaje mi się, że lepiej to wygląda i pod słońce płatki są delikatnie przeźroczyste. Plus sto do szpanu. :'D Bransoletka jest Kopciuszkowa. Jako że z tworzeniem bransoletek nie bardzo się lubię nie wyszło mi do końca tak jak chciałam. Muszę przyłożyć się do bransoletek koniecznie, bo bardzo fajne rzeczy można zrobić. :) Mam nadzieję, że właścicielka jest zadowolona i zachęcam do współpracy jak ktoś ma jakiś ciekawy pomysł. :D Zdjęcia jak zwykle robiłam na totalnym biegu, pięć minut przed wyjściem na autobus, więc nie zdążyłam żadnych szczegółów uchwycić i ostrość sobie trochę poszła, ale tyle dobre, że w ogóle pamiętałam o zdjęciach. :D






Wracam do tego czym miałam się zająć pół godziny temu. Kto powiedział, że blogowanie jest łatwe. To cholernie wymagające jak ma się mało czasu, a dużo do napisania. xD
Miłego święta! 
Całuję ;*

10 lis 2015

Okładki na zeszyty

Czuję w sobie takie pokłady frustracji jak wchodzę na Dawandę, że to aż odbija mi się na psychice. Nie chodzi mi o siedzenie i wystawianie produktów - to da się przeżyć, w końcu każdy chce jakoś pokazać światu co ma do zaoferowania. Mi chodzi o ich politykę - promowanie hurtowników i olewanie drobnych rękodzielników. Czy wy też macie niskie statystyki i małą sprzedaż? Nie martwcie się, większość którzy tam sprzedają własne wyroby w niewielkich seriach też tak mają. Dawanda nie promuje nas, ani nie wspomaga. Liczymy się tylko aby płacić im i żeby mogli być "największą platformą handmade". I pewnie dla nich jestem tylko małym psiaczącym pieskiem, który może sobie znaleźć inne miejsce na swoje wyroby jak coś nie pasuje. Ale patrząc po forum jest coraz więcej taki piesków i miejmy nadzieję, że karma się odmieni i w końcu prawdziwy rękodzielnicy zaczną być doceniani. Jeśli miałabym założyć firmę i opierać się wyłącznie o sprzedaż na Dawandzie w przeciągu pół roku ogłosiłabym koniec działalności przez ich działania.  
Wiadro z frustracją się wylało, mogę iść spokojnie spać. :D

A żeby nie zostawić was w negatywnym tonie podrzucam moje nieco lipne okładki na zeszyty. Zrobiłam tylko na trzy, bo jak wszyscy wiemy jestem leniwą bułą. xD Pierwszy - do polskiego, co rozumie się samo przez się, drugi do zasad żywienia, a trzeci do angielskiego. Ten zielony miał pod spodem podajże Minionki, więc musiałam je czymś zakryć, ale brakło mi już weny na jakieś maziaje. :D Zdjęcia robione nie kalkulatorem, ale telefonem z szwankującym aparatem. Na szczęście bardzo źle nie jest. :3








Jutro też się widzimy, bo akurat jestem w domu na wolne. :D
Miłej nocy!
Całuję ;*

7 lis 2015

Odpicuj mi bloga - program, który uratuje wam tyłki

Nie jestem pewna jak przeżyłam ten tydzień, ale dałam radę. Teraz tylko biorę się za książkę i dalsze nawlekanie koralików, bo jestem psychicznie skacowana. Nie mam jakiejś większej ochoty przesiadywać przed komputerem, za dużo uwagi to wymaga.



Teraz, żeby nie męczyć mózgu napiszę wam o bardzo fajnym, choć w wersji demo, programie do tworzenia szablonów. Nazywa się on Artisteer i można go pobrać z oficjalnej strony. Po zainstalowaniu wybieramy "przetestuj darmową wersję" i cieszymy się jak dzieci, że możemy zrobić co tylko chcemy. :D Niestety pracy nie można zapisać, więc trzeba zrobić wszystko jednym kopem. Za to ile jest możliwości! Odlot. :) Nieszczęśliwie jeszcze nie miałam chwili, żeby się z nim głębiej zapoznać, ale po pierwszej pół godzinie mordowania wyczaiłam, że całkiem spoko cuda można wytworzyć. Zachęcam, może wreszcie blogsfera będzie pełna dobrze wyglądających blogów. ;) Nie żebyście miały jakieś złe bardzo, ale ustalmy, zawsze może być lepiej. :D 
Miłego dnia!
Całuję ;*

4 lis 2015

Żółty smok

Chciałabym kichać na naukę, zaszyć się w lesie, słuchać muzyki i robić zdjęcia. Niestety wiem, że to kompletnie nie możliwe i muszę się spiąć porządnie. W końcu do przyszłego tygodnia wystawiają mi zagrożenia, a na początku grudnia mam koniec półrocza. Nauczyciele coraz bardziej dyszą mi nad karkiem i czekam tylko jak do domu będę wracać tylko na noc. Chociaż jeśli ma to zapewnić mi, że zdam zawodowe i maturę bez problemu to nie mam obiekcji. Tylko poproszę zgrzewkę energetyków i kilka litrów kawy. Bez tego nie jestem w stanie myśleć z rana i po piętnastej. :V 

Smoka stworzyłam na wyzwanie kufra, ale jak dłużej na niego popatrzyłam to postanowiłam zrobić nowego. Nie wygląda źle, ale uznałam, że nie wyszedł wystarczająco dobrze. Nie wiem co jeszcze o nim napisać. Rogi ma jak Diabolina, skrzydła półprzeźroczyste i pilnuje tygrysiego oka. :)



Idę wypić czekoladę i zagryźć coś. 
Miłego dnia!
Całuję :*

1 lis 2015

Pokrwawione móżdżki wkręcane w ucho

Ogólnie miałam bardzo fajny tydzień. Internet chodził jak ślimak po walium, więc moja obecność  w wirtualnym świecie ograniczała się do przeglądania fejsa, instagrama i okazyjnie, po wykazaniu kilogramów cierpliwości, snapchata. Laptop leżał samotnie, nietknięty praktycznie wcale. Z nauką byłam w kratkę, ale i tak się nie wysypiałam się. Żaden kreatywny pomysł mnie nie nawiedził i zresztą nadal nie nawiedza. Na wasze szczęście mam jeszcze kilka niepokazanych pierdół, ale na długo to niestarczy. :| Oficjalnie ustalam, że od dzisiaj posty będą się ukazywać co środę i sobotę. Klasa maturalna wymaga poświęcenia. :V Plus to, że naprawdę niewiele jestem w stanie zrobić w jedną sobotę, a tylko ją mam wolną. Uwierzcie, nawleczenie TOHO 11/0 zajmie mi pół życia, a drugie pół wyszydełkowanie tego jako bransoletki i na nic innego już nie mam czasu. :')

Mam nadzieję, że nie jesteście wrażliwcami i widok pokrwawionych mózgów was nie ruszy. Jeśli jednak to przepraszam, ale wydaję mi się, że odnalazłam sens mojego tworzenia. :') Mroczne i zakrwawione klimaty to bardziej ja. Chociaż uroczy lisek i kwiatki to też ja. Rozdwojenie jaźni? Ani trochę. :D To po prostu duża rozpiętość zainteresować. Tylko muszę to jakoś pogodzić. :3 



Niech mnie ktoś przeniesie w niebyt i pozwoli się wyspać. 
Miłego dnia!
Całuję ;*