31 gru 2015

Kiedy się jest niezdecydowaną blondynką...

Czasem tak jest, że czegoś w życiu brakuje. Człowiek snuje się z kąta w kąt sam nie wie czemu. A ja wiem, a właściwie dowiedziałam się niedawno. Potrzebuję zmian, w miarę regularnych. Mogą być drastyczne jak przefarbowanie się na niebiesko czy delikatne jest zmiana szablonu. Jako że niestety przefarbowanie się przed studniówką nie wchodziło w rachubę zafundowałam sobie dwa dni siedzenia przy kodach i kombinowanie czegoś co by mi się spodobało. Synapsy mi się grzały od myślenia, ale jak widać nieco niepotrzebnie. :V Wyszło skromnie, bo jakoś tak nie miałam weny do wysuwanego menu, jakiś świecących pierdół czy czegokolwiek w tym stylu.

W nawiązaniu do tytułu - wygrzebałam screeny moich szablonów od 2012 roku. Jestem zdziwiona, że nie ma ich za wiele, chociaż niektórzy mają jeden przez całe funkcjonowanie. xD Niezdecydowanie polega na stylu jak łatwo zauważyć, chociaż to też kwestia dorastania. Szablonu z zeberkowym tłem kijem bym teraz nie tknęła, ten żółty mógłby oblecieć, oba białe może nie najgorsze, ale strasznie sterylne jak dla mnie. Ostatni jaki był to gotowe badziewie, które ostatnio stało się nieco modniejsze i denerwowało mnie to kosmicznie. Nówka jest taka... sympatyczna. I moja. :3 Przeszłam też zmianę nazwy bloga - od najpierwszej "Artystki ze spalonego teatru", do wspólnej z moją koleżanką z klasy, później z powrotem do "Spalonej..."ale w skróconej formie, by ostatecznie osiąść "Nad kubkiem herbaty". :D Robię taki wspominek, bo w sumie ostatni dzień 2015 roku nadaje się do tego idealnie.
Aby zrobić jeszcze mały przerzut do przeszłości wpadnijcie do pierwszego posta z tego roku jako takiej klamry wieńczącej całość i oceńcie czy moje smęcenie przeniesie się na kolejny rok czy jednak przeżyłam rozwinięcie. :D






W jakimkolwiek stanie jutro będę zajrzę tutaj, aby spisać postanowienia i móc równo za rok sprawdzić się. :)
Życzę świetnej zabawy, nawet jeśli przed komputerem z butelką Kubusia. :D
Miłego wieczoru!
Całuję ;*

30 gru 2015

Miks biżuterii kaboszonowej - teoretycznie sylwestrowej

Właśnie medytuję sobie nad moimi aparatami, które jakoś się rozmnożyć same nie chcą i chyba muszę dać kartkę do schowania, żebym sobie żadnego nowo-starego nie dokupiła. Tak mnie strasznie ssie do jakiegoś starocia, ale muszę naskładać na nowe lustro, a nie kliszowcami się bawić. W ogóle powinnam za matmę się zabrać znowu, ale jak już odkryłam jak zamocować industar do Soniacza to chyba dzisiaj nic więcej nie zrobię niż masę zdjęć. Żałuję, że nie mam w aparacie opcji nagrywania filmików, ale trzeba to jakoś przeżyć.
Oł, nawiasem - wiecie może coś o tym, czy da się nałożyć dwie przejściówki? Bo nigdzie nie mogę dorwać 39mm - 55mm, są tylko na 42mm. Zrobiłabym myk, ale nie wiem czy można. Tak czy inaczej Sony trochę przegrywa. :X 

Jakiś czas temu przeprowadziłam rzeź niefajnej biżuterii i porozdzierałam kaboszonowe brzydale, które miały plamy od kleju czy inne takie. Chciałam też zrobić coś takiego wesołego i innego, i widać jak mi to wyszło. Pierścionek z czerwonym środkiem, który wygląda jakby ktoś rozlał krew z żył. Kolczyki na szczęście są bardziej imprezowe. Wersja pierwsza z niebieskim ma brokatowe drobinki, wersja druga ma za to mocno błyszczące tło i takie "piórka" (?), nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa albo wypadło mi z pamięci. :V Ale obie pary są widoczne. ;)
Linki poniżej zdjęć przenoszą do butiku. 






 

Nerwicy dostaje, bo znowu złożyłam zamówienie i okazało się, że czegoś jeszcze mi brakuje. Nah. Złośliwie figuruje jako wysłane, więc pozostaje mi tylko czekać do następnego razu i tym razem nie zapomnieć. :X
Miłego dnia!
Całuję ;*

29 gru 2015

Koralowiec podynda na szyi

Halo, jak to mamy już wtorek? Ja urządzam protest, jestem w takim proszku, że ja przecież nie zdążę ze wszystkim do niedzieli. Wiem, mam nie marudzić tylko odwłok ruszyć, ale jak mam wrażenie, że ledwo wstaję i już idę spać z powrotem to dostaję lekkiej paniki. No, po części ten upływ czasu to moja sprawka, bo jak zacinam się przy simsach na parę godzin, to nie ma cudu, żeby mi ten czas wrócił. :V Ale i tak, przerzucę jedną kartkę od matmy i nagle hop! godzina w przód. ;_;

Jako, że jak widać jestem w marudnym nastroju nie chcę wam psuć nastrojów i przechodzę do naszyjnika. A może bardziej czokerki? W sumie zależy na co go nadzieje, bo jak widać raz na łańcuszku, raz na rzemieniu. Nie umiem w wire-wrapping, więc nawet nie pokazuję jak zaczepiłam koral, bo to prosi się o poprawkę. Wyjątkowo powoli przechodzę w kamienie, bo, cóż, ceny mają całkiem niezłe, ale elementy naturalne mnie coraz bardziej wołają i coś tam sobie zawsze zamówię za niewielką cenę. :D




Biorę się w garść, bo widok milimetrowej warstwy śniegu na dachach inspiruje. I porozwalane koraliki na biurku też. xD
Przypominam, że jak ktoś chce to może spróbować szczęścia w candy na Szyte Pasją, gdzie funduję nagrodę. :)
Miłego dnia!
Całuję ;*

27 gru 2015

TARDIS jako naszyjnik w zegarku

Pilnie potrzebuję kogoś kto za mnie przepisze teczkę z matematyki. Co za masakra, dlaczego ja tego nie pilnowałam wcześniej. Mam milion karteluszków z obliczeniami, ale nie wiem co do czego i czuję się gorzej niż Kopciuszek przy oddzielaniu maku od popiołu. Dobrze, że chociaż mam małą podpowiedź w postaci teczki koleżanki z klasy. Inaczej, nie ma opcji, spaliłabym te papiery i udawała, że o niczym nie wiem. :V Czeka mnie jeszcze powtórzenie czasów z angielskiego, bo w sumie ostatnie trzy lata przebimbałam ostro, a próbna za tydzień. :') A miałam przytulić się do moich akwareli. Chyba jak będę obliczenia pędzelkiem wypisywać to przejdzie. 
Ostatnio mocno wciągnęłam się w doinformowywanie się na temat przerabiania syntetycznych peruk. Niestety pływam w żalu, bo tą co dostałam można o kant tyłka potłuc, bo jest strasznie łysa. Oczywiście nie poddam się, bo chciałabym od czasu do czasu mieć mega długie różowe włosy, a moje naturalne na razie zostawiam w stanie nietykalnego blondu (prawie naturalnego!). :D Dlatego czeka mnie pięciodniowe moczenie w zmiękczaczu do tkanin, a potem czesanie, tapirowanie, układanie i malowanie. Jak się uda to wam pokażę, jak nie to tylko popłaczę w kącie i wyciągnę drugą sztukę z szafy. xD

To tak oficjalnie - jestem Whovian. Chociaż jak na razie nawet nie skończyłam z Jedenastką, bo nie mam kiedy obejrzeć "The Day of the Doctor". :V Ani nie zaczęłam oglądać oryginalnego, bo też na to nie mam czasu, ale jak mi się Doktorzy i TARDIS śnią po nocy to nie ma przebacz, wciągnęło mnie to na raz. :D Dlatego nie mogłam sobie odpuścić zrobienia TARDIS. Byłam pewna, że to nie będzie jakieś skomplikowane, ale jak to zwykle ze mną bywa - co łatwiejsze zajmuje mi o wiele dłużej niż to co powinno być cięższe. Plan i na nią, i na zegarek był zupełnie inny oraz totalnie oddzielny, ale tak mi się ta samotna obudowa rzuciła w oczy. To taki drobny ukłon w stronę fanów, chociaż trzeba się wysilić i wyobrazić sobie, że to zegarek kieszonkowy. :D Wiadomo, naszyjnik zostaje ze mną. :3 Chociaż jak już ogarnęłam robienie budki to mogę masowo ją produkować. xD





 Mam nadzieję, że miło wam upływa ostatnia niedziela tego roku i obyście nie bali się tak jak ja tego przyszłego. :)
Miłego dnia!
Zapraszam przy okazji na blog mojej kumpeli i jej siostry - klik. Zmotywujcie je do częstszego pisania. :D
(28.12.15)Edyt.: Zwyciężczyni candy nie odezwała się, a wczoraj był ostateczny termin, więc wylosowałam kolejną osobę z nr. 2, czyli Zdzisława Imianowska. E-mail napisany, czekam jak zawsze tydzień na adres. :)
Całuję ;*

26 gru 2015

Bransoletka w różu i złocie

Jak mijają wam święta? U mnie już jest nieco spokoju, teraz tylko przygotować się na Sylwestra. Jestem całkiem szczęśliwa i nie przejedzona, chociaż pewnie waga wybije mi więcej niż zazwyczaj. W końcu te wszystkie ciasta i sałatki ktoś musi zjeść. :D Z racji, że już po wszystkim, święta, święta i po świętach, muszę zabrać się za naukę. Praktycznie od razu po powrocie do szkoły mam matury próbne, potem tydzień przerwy i egzaminy zawodowe. O studniówce i polonezie w częściach zamiennych nadal nie wspomnę. Jak dotrwam do końca stycznia będę szczęśliwa. :V Potem ferie, święta i matura. Tak szybko. Uh, czekolado do mnie! Nie pora na takie myśli, trzeba zacząć ogarniać się, a nie dołować. :D

Kolejny przerobiony sznur, który miałam rozpruć, ale udało mi się go odratować. Nadal jest bardzo sztywny, ale "połamałam" go nieco i dał się zwinąć. Mam nadzieję, że w środku nigdzie kordonek się nie rozwalił. Wolałabym nie zbierać z podłogi wszystkich koralików. xD Ogólnie to bardzo sympatyczne kolory wybrałam. Jakoś tak połączenie złota z brudnym różem spodobało mi się, chociaż praktykować noszenia tej kolorystyki na ubraniach pewnie nie będę. Czarny siedzi mocno mi w szafie, a ja nie zamierzam przerzucać się na kolory za mocno. :)



Biorę się za teczkę pracy z matmy i za obrabianie zdjęć biżuterii na Dawandę. Muszę w końcu ogarnąć te wszystkie oferty, bo się czasem okazuje, że mam wystawione coś, a tego już tak naprawdę nie mam. I tylko kłopoty są przez to moje nieogarnięcie. :V
Miłego dnia! 
Całuję :*

23 gru 2015

Bella muerte

Radio z piosenkami świątecznymi odpalone, drzewko w kącie stoi. Jeszcze nieubrane, bo okazało się, że brakuje donicy do niego, ale i tak zapach się roznosi. Trzy porcje kruchych ciastek już wypieczone i podjedzone nieco, a miały być ozdobione. Chyba znowu znikną zanim zrobię polewę, ale nie szkodzi, bo przynajmniej wiem, że są dobre. Śniegu może nie ma na dworze, ale za to słońce mocno świeci i nie jest ponuro. :) Internet nadal nie domaga i do piątku tak będzie miał, więc chociaż siostra jest mniej zombie niż zazwyczaj. 
Sądzę, że już tu nie zajrzę, więc chcę wam życzyć spokoju, ciepła, mnóstwo pyszności na stole i wszelkich dobroci w te święta. :D

Może mało świątecznych dusik, ale poszedł jako prezent urodzinowy dla znajomej i po prostu nie mogłam go nie pokazać. :3 Jestem nim totalnie zauroczona, chociaż moim wkładem było zrobienie obramowania do kaboszonu i sklajstrowanie całości. Kiedyś sama będę robić takie kaboszony, jak tylko będę miała więcej czasu. :V 





Ciastka to zaraz nóżek dostaną i nie będę musiała bawić się w ich ozdabianie już zupełnie. :V Dobra jest, mam jeszcze połowę ciasta. :D
Miłego dnia!
Całuję :*

22 gru 2015

Śnieżka zaklęta w bransoletkę

Ciężko mi cokolwiek zrobić, bo drugi dzień boli mnie ramię i nie mogę podnieść ręki. Na szczęście szydełkowanie i czytanie nie wymaga skomplikowanych ruchów, więc przepierdzielam kolejny dzień na robieniu ich. I oczywiście śpiewam póki nikogo w domu nie ma, żeby przypadkiem ktoś nie ogłuchł. :V Chociaż stwierdziłam ostatnio, że jakoś lepiej mi idzie ze śpiewaniem i mam śmieszną manierę przy niskich dźwiękach. xD Na szczęście nie doświadczycie słuchania mojego głosu, chyba że mnie w sylwestra natchnie i na snapie będę spamować. :')

Przy robieniu Disnejowskiego kompletu miałam małą pomyłkę w obliczeniach i została mi upleciona baza, ale nie chciałam jej niszczyć, więc zgarnęłam ją dla siebie. Wiwat nadgarstki jak patyczki. Moja wersja nie posiada żadnych przywieszek, bo miałabym kłopot co dać, tak więc zostaje pusta. No może kiedyś coś dorobię, ale jak na razie jestem bez pomysłu. :| Ogólnie spodobał mi się wzór płaskiego warkocza i coś mi się z tym po umyśle majaczy, ale póki co nie mam czasu tego wyciągać z pamięci. :V



Ogólnie to walczę z internetem, bo na wszystkich kartach skończył mi się limit i taka ciekawostka - czekałam pół godziny na wczytanie się edycji posta. :X  Opublikowanie też pewnie będzie graniczyło z cudem, ale skoro to czytacie to jakoś dałam radę. 
Miłego dnia!
Całuję ;*

20 gru 2015

Breloczek beadingowy z babeczką + wyniki rozdania

Koniecznie potrzebuję położyć się dzisiaj spać o normalnej porze, bo znowu mam zjazd energii popołudniu i nic mi się nie chce robić. Sprzedam wam info - piszę ten post drugą godzinę, bo ciągle gdzieś coś mnie odrywa. xD

Pamiętanie ten sznur koralikowy? Pewnie nie, ale możecie sobie kliknąć w link. Zgodnie z radą nie rozpruwałam go tylko przerobiłam. Jako że był sztywny i krótki faktycznie wzięłam go na brelok i dorzuciłam babeczkę, bo nie miałam końcówki bez oczka, a nie chciałam, żeby to wyglądało na niedokończone.  Zaprzyjaźniła się z nim moja siostra, nic przeciwko nie miałam, bo sznur wyszedł krzywy jak diabli. xD




Dorzucam wyniki losowania. Szczęśliwcem, który dostanie świąteczny prezent jest osoba o numerze:

Czyli:

E-mail już się skrobie. Na adres czekam tydzień, potem losuję ponownie. :D 

Dobra, dzisiaj słowo pisane idzie mi ciężko także jak sądzę widzimy się jutro, a jak nie to we wtorek, bo postanowiłam do końca roku zużyć wszystkie moje wersje robocze i zacząć rok na czysto, i nie wiem czy tego już nie pisałam, ale nie mam siły sprawdzać *pamięć złotej rybki*. 
Tak się zastanawiam czy odczuwałybyście potrzebę - zakładam, że facetom to obojętne - przyjrzenia się temu co wybrałam jako wygraną z Romwe i dowiedzenia się co myślę o nich. Albo w poście, albo wrzuciłam bym partami na insta. Mam ochotę się pochwalić, ale nie wiem jak bardzo nikogo to nie obchodzi i tak może jedna zainteresowana istota by się zalazła. xD
No nic, idę przyczepić się jakiejś kolacji i zasnąć w końcu o ludzkiej porze. 
Miłego wieczoru!

19 gru 2015

Kartki świąteczne

Witaj upragnione wolne! Nie ma siedzenia, za dużo planów do wykonania mam. :D Tylko żeby motywacja mi nie zwiała, bo tak się bawić nie będę. Rozgrzewam synapsy i mojego artystycznego ducha, ciekawe co mi z tego wyjdzie. Na pewno już nic świątecznego, raczej może coś z karnawałem? Albo zwyczajnie zajmę się tym czym chciałam już dawno, modeliną. Nie wiem konkretnie w co pójdę. Jedzenie z modeliny nigdy nie było moim konikiem, mrok i czaszki jednak do mnie nie przemówiły, roślinki piękne acz cholernie trudne. Może zwierzaki? Renifery cały rok! :D To brzmi jak plan na resztę życia. xD

Miałam jakoś na początku grudnia albo pod koniec listopada zryw i stworzyłam sześć świątecznych kartek. Niestety w robienie takich rzeczy nie za bardzo umiem, więc szału nie ma. Uparłam się pisać po polsku, bo w końcu gdzie my jesteśmy? Chociaż "Merry Christmas" ładniej by mi wyszło do napisania, ale zaparłam się, i no. Ogólnie to radosna twórczość własna, tylko tę z bombką podpatrzyłam na pintereście. :) Kartki już poleciały do paru osób, których posiadałam adresy zapisane gdzieś na kompie i tylko mam nadzieję, że były prawidłowe. Adresy, nie osoby. xD







Gdyby mój mikołaj nie kupiłbym mi już prezentów to podstawiłabym mu pod nos Vanille Noire z Yves Rocher. To perfumy mojego życia, ale nikt mi ich nie chce kupić. :C Chyba sama sobie kupię i będę udawać zaskoczenie przy otwieraniu paczki, żeby nie było, że wydaje kasę. xD
Miłego dnia!
Całuję :*

16 gru 2015

Niejadalne ciastka jako girlanda

Nie dziwcie się, po prostu świątecznych postów mam jeszcze sztuk jedną i chcę już tknąć to co nie jest świąteczne. Po prostu w roboczych siedzi mi trochę rzeczy, które nieco sabotują mi kreatywność i też chciałabym je pokazać, bo pajęczyną obrosną. xD Poza tym, wiecie, nowy rok to przydałoby się wystartować na czysto, bez poniewierki z tym rokiem. :) 

Strasznie ciężko było mi zrobić zdjęcia tej girlandy. Kompletnie nie miałam miejsca, żeby rozłożyć ją, więc jest jak jest. To jest dopiero zakurzony staroć, bo wycinałam je jakoś w sierpniu wraz z innymi rzeczami z masy solnej. Wiadomo, wtedy świątecznych rzeczy raczej się jeszcze nie pokazuje, więc sobie spokojnie przeleżało do dzisiaj. Ogólnie jak widać na ostatnich zdjęciach gwiazdki znalazły miejsce na futrynie i wyglądają tam całkiem nieźle. :D 





Idę rzucić się na coś słodkiego, o ile jest oczywiście. Jak nie to pewnie zrobię takie dziwactwo jak kiedyś, czyli jajecznice z kakaem i cukrem. Kto powiedział, że smażenina musi być słona. xD
Miłego dnia!
Całuję ;*

15 gru 2015

Renifery na ucho

Nowe półrocze zaczęłam, plan oczywiście jak to w klasie maturalnej powala na kolana, a mi się chce tylko spać. Niczego sobie tak nie życzę jak jednego dnia, w którym mogłabym się wyspać i wstać pełna energii i chęci do czegokolwiek. Nah, nie lubię nie mieć nic do roboty jak siedzę u babci. Gdybym tylko miała kasę poszłabym i kupiłabym sobie ukulele albo flet czy cokolwiek z w miarę tanich i małych instrumentów (nie, mózgu, kastet to nie mały instrument, staph) Miałabym zajęcie, w dodatku kreatywne. Tylko sąsiedzi mogliby mieć małe zastrzeżenia. :V

Oczywiście renie. Wiemy wszyscy, że to moi zimowi ulubieńcy i mam manie na nie. :3 Te są takie milaśne i zrobiłam im "miedziane" rogi. Jako, że poniewiera mi się nieco różnych rodzai bigli tym razem wzięłam angielskie, są trochę bardziej eleganckie. Do tego dorzuciłam przeźroczyste, błyszczące koraliki. Jak ostatni słup zrobiłam zdjęcia na jasnym tle, więc je ciężko dostrzec, a to że się błyszczą to w ogóle. Na miliony procent w przyszłym roku u mnie będą rządzić renifery przez cały grudzień. :D





Muszę zacząć się sama przygotowywać do matury z angielskiego, bo urządzono nas nie najlepiej i z podstawy nie ma przenoszenia na rozszerzenie, nawet jeśli w deklaracji masz angielski i w tej z pierwszej klasy też. Także ten. Pozostaje mi samodzielne przerabianie tematów i czytanie słownika. xD
Miłego dnia!
Całuję :*

13 gru 2015

Odpicuj mi bloga - miejsca, które pomogą zrozumieć Ci kody html i CSS

Lubię mieć dużo do roboty, bo to pozwala mi czuć się lepiej. Tylko kiedy już przestanę działać jestem jak przekłuty balonik, tracę wszelką energię. I teraz tak już zaczynam powoli opadać z sił, bo działałam na całkiem wysokich obrotach jak na mnie o tej porze roku. Dodatkowo zafundowałam sobie niewyspanie oglądając Sherlocka w piątek, a wczoraj kończyłam ogarnianie rzeczy, żeby dzisiaj je popakować i móc jutro dać do wysłania i też kimłam się późno. Ale nie mogę spać, bo muszę wszystko dokończyć zanim pójdę na autobus, bo zanim te paczki znajdą się gdzie trzeba może już być Wigilia.  :V Kawo, idę po ciebie!


Kody kodami, ale dzisiaj chciałam wam pokazać miejsca, z których nauczyłam się jak przerabiać szablony. Wszystko jest przystępnie wytłumaczone, no chyba że się jest kompletnym butem w informatyce to już nic nie pomoże i trzeba szukać chętnych do tej pomocy. :D
  1. Tajemniczy Ogród -nieco wyższy poziom tworzenia, stamtąd nauczyłam się sama wyszukiwać i pisać kody jakie mi potrzeba. Nie jestem jeszcze dobra w tym, ale powoli coś wychodzi
  2. Hafija's Blogger Design - tu w zakładce tutoriale jest wszystko wyłożone jak krowie na granicy, najczęściej wystarczy zastosować proste kopiuj-wklej i patrzeć jak nasz szablon zmienia się nie do poznania. :D 
  3. Forum Blogowe - z tego miejsca (po zalogowaniu) można otrzymać pomoc przy szablonach. Archiwum jest bardzo rozległe, więc większość podstawowych problemów już jest tam omówiona i wystarczy poświęcić chwilę na ich odnalezienie i przeczytanie
 Pamiętajcie, jak sami nie ogarniacie to ja na ile będę miała czasu postaram się pomóc. Ostatnio stworzyłam też dwa takie urocze szablony: dla Agaty oraz dla Dalii i Klaudii, ale jak na razie one swojego nie odebrały. :)
Miłego dnia!
Całuję :*

12 gru 2015

Świąteczne kolczyki

Jak na razie pierniczków ani widu ani słychu, ale do nocy daleko, więc może jeszcze się za nie zabiorę. Jak na razie płaczę nad swoją nieumiejętnością sprzedaży i tym, że jak dostaję się wśród ludzi to mam atak paniki. Nie nadaję się na wystawianie na jarmarkach. A dzisiaj był taki tylko mini tyci, góra dwadzieścia sztuk ludzi i tak czułam się paskudnie niekomfortowo. Cóż, pozostanę przy internecie. C: I ostatnio wszelka sprzedaż nie idzie mi, a chciałam przytulić tyle rzeczy do modeliny... ;_; A ićcie żale! Sio!  

Przypatajałam dzisiaj do was z kolczykami, które są tak bardzo świąteczne, że no bardziej już chyba tylko są takie w kształcie bałwanków i aniołków czy tam innych choinek. Mam zielone od choinki, czerwone od czapki mikołaja i białe od śniegu. Sto procent świąt w tej jednej parze, którą możecie wygrać tutaj! :D



Idę zająć się sajgonkami z biedry i popłakać nad sobą w kącie. A potem zafundować sobie świąteczną sesję, chyba że lunie deszczem. :V 
Miłego dnia! :3
Całuję :*

11 gru 2015

Ośnieżona szyszka

Mam ogromną ochotę upiec kilka blach pierniczków albo w ogóle zrobić chatkę z piernika. Pilnie potrzebuję zapachu przypraw, goździków i pomarańczy. O zapachu świerku nie wspominam, bo jedną gałązkę akurat może madre przywlecze z pracy. Wydam całą moją kasę studniówkową na pierdoły do dekoracji ciastek, jak śnieg kocham. Jutro będę przywieszać dzwoneczki na balustradzie i owijać ją łańcuchem. Dwa tygodnie do świąt! :D Gdzieś we mnie jest ta zagubiona iskierka magii świąt i tylko muszę znaleźć porządną rozpałkę, żeby nie zgasła. :) 

Szyszki stojące u mnie na półce wywołały we mnie chęć zrobienia takiego zimowego naszyjnika. Starałam się jak mogłam, ale pierwotnie wyszło mało szyszkowo. Na szczęście internet to pojemna istota i w swoim zasobie posiadała tutorial na szyszkę, chociaż tam była pokazana taka sobie, a ja minimalnie zmodyfikowałam i chyba wyszło okej. :D Skoro i siostra, i mama odgadły co to bez podpowiedzi znaczy, że szyszkę przypomina. I nie uwierzycie, bo to aż głupie, ale musiałam znaleźć dokładny tutorial na kokardkę, bo ni kija mi nie szła. xD 
Cóż, jako że wzór jest mój byłoby mi naprawdę miło gdyby nikt go nie skopiował. Ale w tych czasach marzyć dobra rzecz. 



Przypominam hardo, że rozdanie urządziłam i jeszcze tydzień trwa. Mało osób jest, więc szanse na wygranie są duże. :) *modli się, żeby chodziło o nie zauważenie posta, a nie że nagrody do rzyci* :)) I wgl czy ktoś zauważył, że mieniłam profilowe na fab Renifera ze światełkami? Pewnie nie, ale nie szkodzi, za jakiś czas wróci moja czarująca twarz. :3
Mój borze wszechlistny, muszę w końcu odkurzyć laptopa, bo rysuję sobie serduszka z kurzu na nim. :V 
Widzim się jutro, czymta się! :D
Całuję ;*